Archiwa z Październik, 2009

Podziękowanie??

Kochanie….za trzy lata mojego zycia…za szczęście jakie mi ofiarowałes..

Kate…za ostatnią radość jaką jest Twój stan błogosławiony…i kazdy dzien spędzony przy Twoim boku…

Emman….za wsparcie jakie mi ofiarowałeś…

Testament…za kazdy usmiech jaki zagościł na mojej twarzy dzięki Tobie…

Omi…za każdą rozmowe która sprawiała że było mi łatwiej…

Adusi…za każdą łze która wsiąknęła w Twój rękaw…

Juście-Kapuscie…za wspaniała wieloletnia przyjaźn…

Paniczowi Nemilowi..za godziny spędzone na wysłuchaniu moich problemów..

Teamowi z VK…za mile spedzone dwa lata….

Starej Kadrze z AF…bo wiem że nadal pamietacie…

Rodzinie…za wsparcie nawet kiedy nie było potrzebne…

Oraz oczywiście Ajejkowi ze to że jest wspaniałą osoba i wsparciem(bo się upominał xD)

i wszystkim którzy stanęli na mojej ścieżce a w których zycie wniosłam choć troche siebie…

 

 

Dziękuje..<3

Ostatkiem sił…

Cóż…dowiedziałam sie dziś że moja najukochańsza Katarzyna jest w ciąży…ucieszyłam się widząc że mimo szoku i ona się cieszy.Jednak…życie za życie…i tak właśnie Ka postanowiła umrzeć.Odsunąc się w cień by nie sprawiać nikomu problemów.Znalazła się i jedna osoba która próbowała mnie zatrzymać.Sprawić bym znów uwierzyła w życie.Jednak ono skończyło się już cztery miesiące temu…egzystowałam jak warzywko patrzac tępo na świat.Cóż..kiedys myslałam że możemy nigdy nie byc razem, ale jeżeli nie wierzyłabym w to mocno to wtedy marzenie na pewno by się nie spełniło…ale po tym czasie …przestałam mocno wierzyć..az wczoraj moja wiara się zachwiła i stłukła jak upuszczony kieliszek.Szampan już dawno się wygazował i stracił smak…wiec nie warto go pić na siłe.Spojrzenie pełne łez ogarnia pokój pełen wspomnień.Żyłam cicho i samotnie…zapomniana przez wszystkich..Kocham was wszystkich..wiecie o tym…ale jest także miłośc która nigdy juz nie bedzie spełniona…i to właśnie dla niej postanawiam poświęcić siebie.Zaczynam czuc zimno…wiec chyba już czas…wtulic twarz w ostatnią pamietke która nosi zapach naszych ciał…która nosi Twoje wspomnienia Kochanie…Dziękuje wam wszystkim za te wspaniałe 19 lat zycia…było cudowne..teraz zaczyna się droga pod góre po kłodach które życie podstawia mi pod nogi.

Historia się kłania…

Dziś znów siedze w domu.Jednak by ten dzien nie był dniem straconym wzięłam się za pisanie notatek na sprawdzian z historii, kiedyś trzeba a klasa juz na mnie wisi żeby je pozyczyć chociaż jeszcze ich nie mam…nie lubie takiej presji.Wczorajszy wieczór jak zwykle spędziłam na rozmyslaniu.Rozmawiałam z kuzynką, pytała co u Nas.Powiedziałam że nie ma już Nas…ta rozmowa była długa i trudna dla mnie.Nawet mój Kochany Emman nie potrafił do mnie dotrzeć tak jak ona.Nic na siłe, jesli walczysz sama zejdź z ringu bo to bez sensu..płakałam..pół nocy przepłakałam plując sobie w brode że jestem taką egoistką.Trzymam się kurczowo przeszlości, czegoś co już znikneło..jednak nikt do cholery nie powiedział mi że bezpowrotnie.Nadzieja umiera ostatnia, we mnie wciąz tli się mały płomien na to że będziemy potrafili stworzyc zwiazek.Nie bede juz walczyć na siłe, naciskac…poczekam na prawdiwy rozwój wydarzen.Poczekam aż Twoa kartka Kochanie bede uporządkowana i pogrupowana..bysmy mogli zacząc z czystymi..razem zacząc pisać swoją dalszą historie.

Dnia nudnego ciąg dalszy…

Może kiedyś, dawno dawno, myślałam o nas jak o jedynych istotach żyjących na ziemi. Potrafiłam dostrzec pustkę, światła gasły, dźwięki cichły pod naszym rozkazem. Milczałeś, tak długo pozostawiłeś mnie bez odpowiedzi, że zaczęłam usychać… Ale żyłam. Żyłam nadzieją zastygłą we mnie, żyłam kim innym, z wiarą, że Ty kiedyś wrócisz, że wytłumaczysz mi to wszystko, czemu odszedłeś, tak cicho, tak bez słowa.
Zniknąłeś z mojej pustki zabierając ze sobą słodką melodię własnego głosu, swój ból i rozterki. Zabrałeś mi siebie, brutalnie, z okrutnym słowem wyjaśnienia.
Odszedłeś.
Stanęłam w ciemnej pustce, a świat dalej się kręcił, dźwięki zaczęły zwiększać swoją głośność, otoczenie nabierało barw, zapachów, kształtów… Zasłaniało mi Ciebie, zapomniałam.
Jednak Ty wiedziałeś kiedy mi o sobie przypomnieć. Wróciłeś jak pies z podkulonym ogonem, bo u innej Ci nie wyszło, choć ja inaczej Cię odbierałam, bo tak chciałam. Bo nie pragnęłam widzieć Cię w swych oczach jako dzieciaka, który nie wie co chce, jako głupiego gówniarza, którym inni Cię nazywali.
Wtedy, jak i teraz, nie wierzyłam w ani jedno Twoje tłumaczenie, nie chciałam wybaczyć… Wybaczyłam. I nagle znów świat się zatrzymał, światła zgasły, kształty zniknęły. Widziałam Ciebie i tylko Tobą żyć chciałam. Na zawsze, tylko Ty i Ja, tylko my razem. Na zawsze, bo przecież nigdy mnie nie zostawisz… Czyż nie tak mówiłeś? Pamiętam to jak dziś, zupełnie jakbyśmy jeszcze wczoraj rozmawiali, a przecież nie rozmawiamy od tygodni.Nie masz na to ochoty?
Bo lubiłeś do mnie mówić, ale nagle przestałeś?
Ponieważ nie chcesz? Nie możesz?
Dlatego, że obietnice straciły ważność?
Powiedz mi, co się w nas zmieniło? Co zmieniło się w Tobie?
Ukradłeś mi serce, ukradłeś mi marzenia, ukradłeś własne obietnice składane na moim ciele… Czego jeszcze chcesz ode mnie? Bym wróciła? Wróciłabym, na każde Twe zawołanie. Bo bez Ciebie jestem pustką, bo bez Ciebie nie mam życia… Bez Ciebie jestem ślepa, głucha, niema… Zabrałeś mi siebie, zabrałeś mi mnie samą. Zabrałeś wszystko.
Żyję Tobą, wiesz o tym, a jeśli nie… Proszę, usłysz mój płacz w strumieniach pustki własnego pokoju. Usłysz go, bo mowę straciłam wraz z Tobą i tylko to mi pozostało…
Mój swiat sypie sie jak stłuczone lustro..teraz jestem jak popękane lustro…czekam aż ktoś uderzy po raz ostatni pozwalając mi się rozpaśc na miliony częsci.

Powrót do góry