Dziś znów siedze w domu.Jednak by ten dzien nie był dniem straconym wzięłam się za pisanie notatek na sprawdzian z historii, kiedyś trzeba a klasa juz na mnie wisi żeby je pozyczyć chociaż jeszcze ich nie mam…nie lubie takiej presji.Wczorajszy wieczór jak zwykle spędziłam na rozmyslaniu.Rozmawiałam z kuzynką, pytała co u Nas.Powiedziałam że nie ma już Nas…ta rozmowa była długa i trudna dla mnie.Nawet mój Kochany Emman nie potrafił do mnie dotrzeć tak jak ona.Nic na siłe, jesli walczysz sama zejdź z ringu bo to bez sensu..płakałam..pół nocy przepłakałam plując sobie w brode że jestem taką egoistką.Trzymam się kurczowo przeszlości, czegoś co już znikneło..jednak nikt do cholery nie powiedział mi że bezpowrotnie.Nadzieja umiera ostatnia, we mnie wciąz tli się mały płomien na to że będziemy potrafili stworzyc zwiazek.Nie bede juz walczyć na siłe, naciskac…poczekam na prawdiwy rozwój wydarzen.Poczekam aż Twoa kartka Kochanie bede uporządkowana i pogrupowana..bysmy mogli zacząc z czystymi..razem zacząc pisać swoją dalszą historie.