Cóż…dowiedziałam sie dziś że moja najukochańsza Katarzyna jest w ciąży…ucieszyłam się widząc że mimo szoku i ona się cieszy.Jednak…życie za życie…i tak właśnie Ka postanowiła umrzeć.Odsunąc się w cień by nie sprawiać nikomu problemów.Znalazła się i jedna osoba która próbowała mnie zatrzymać.Sprawić bym znów uwierzyła w życie.Jednak ono skończyło się już cztery miesiące temu…egzystowałam jak warzywko patrzac tępo na świat.Cóż..kiedys myslałam że możemy nigdy nie byc razem, ale jeżeli nie wierzyłabym w to mocno to wtedy marzenie na pewno by się nie spełniło…ale po tym czasie …przestałam mocno wierzyć..az wczoraj moja wiara się zachwiła i stłukła jak upuszczony kieliszek.Szampan już dawno się wygazował i stracił smak…wiec nie warto go pić na siłe.Spojrzenie pełne łez ogarnia pokój pełen wspomnień.Żyłam cicho i samotnie…zapomniana przez wszystkich..Kocham was wszystkich..wiecie o tym…ale jest także miłośc która nigdy juz nie bedzie spełniona…i to właśnie dla niej postanawiam poświęcić siebie.Zaczynam czuc zimno…wiec chyba już czas…wtulic twarz w ostatnią pamietke która nosi zapach naszych ciał…która nosi Twoje wspomnienia Kochanie…Dziękuje wam wszystkim za te wspaniałe 19 lat zycia…było cudowne..teraz zaczyna się droga pod góre po kłodach które życie podstawia mi pod nogi.