Cóż…i wizja miłego wieczoru w gronie przyjaciół pękła jak banka mydlana.Nienawidzę kurwa sobót!!Ludzie jak można kogoś wystawiać do wiatru na dwie godziny przed spotkaniem!!I to wszyscy na raz…to zmowa jakaś była czy co…jak chcieliście by zrobiło mi się przykro to się wam udało.Mimo tego że jestem chora i się źle czuje chciałam się z wami zobaczyć!!A wy co??Rano kurwa gonicie po mieście jak rozhasane zajączki by napisać mi wieczorem że jesteście obłożnie chorzy??Jak macie być ze mną szczerzy to bądźcie!! Jak nie chcecie iść to powiedzcie a nie robicie jaja i kombinujecie jak konie pod góre.Jak mi ktoś jeszcze raz powie że mam wielu znajomych z którymi zawsze się mogę spotkać to mu pierdolnę!!Naprawdę..jestem zła, bezsilna i najgorsze…SAMA!!Sama ze sobą ze swoimi myślami i dołkami..myślałam że dzisiejszy wieczór pozwoli mi zapomnieć o zmartwieniach i śmiać się szczerym śmiechem przy waszej wtórze.Wiedziałam że jestem beznadziejna..ale że aż tak..dziękuje przyjaciele że mnie w tym utwierdzacie!!