Kowai

 

Sen…obce mi pojecie.Przez ostatnie dni oddala się ode mnie tak samo jak słowo-odpoczynek.Nie śpię…boje się zasnąć.Boję się położyć do łóżka, zamknąć powieki i ujrzeć coś co sprawia że moje serce rozpada sie na miliony części.Moje ciało nie znajduje ukojenia w śnie.Znajduje je w przemyśleniach, znajduje je w refleksji nad sobą, swoim zachowaniem.Odpręża mnie to, pozwala znaleźć błędy i starać się je wyeliminować.Egoistka…samolubna dziewczyna która patrząc na skarb odtrąciła go ze strachu przed stratą.Idiotka…teraz już za późno…na próżno szukać tego co się utraciło.Nie pamiętam już nawet kiedy to utraciłam, gdzie…w którym miejscu.Pozostaje mi iść nadal z poczuciem ogromnej straty.Bo doceniamy to co mamy dopiero wtedy gdy to utracimy.Ale jeśli coś kochamy…pozwalamy żyć wolno…pozwalamy odejść…teraz to wiem.Akuma-demonie….pozwalałeś mi zapominać o swoich zmartwieniach przez długie godziny…mogę słuchać Twojego głosu nieskończenie.Kuroshitsuji…odskocznia od życia i marzenie każdego.Sama chciałabym mieć swojego demona który uklęknie z cichym "Yes my Lord" -wykona rozkaz…nawet jeśli ma on dotyczyć wyeliminowania swojego Pana.Lojalność,wieczność,wierność ideom…tego nie ma…te pojęcia nie istnieją już w moim świecie.Jest tylko dążenie po trupach do celu…tylko to mi pozostało.Pozostało cierpienie,strach,upartość….strach…

Kowai….kowaikowai….kowai

Dzień sprawiający mi tyle bólu i rozmyślań zbliża się wielkimi krokami…to już w tym tygodniu…to już za parę dni…prawda...SHINitamashii shinjitsu