Namida

 

Dzień od rana zapowiadał się na znośny.Wstałam,o dziwo, z łózka..może trochę obolała, ale zwlekłam te moje marne zwłoki własną siła.Stanęłam przed lustrem spoglądają w nie zapuchniętymi i zapłakanymi oczyma.Całą noc przepłakałam z tęsknoty za Tobą Kochanie.Nie słyszałam Cię już kilka dni….to jest takie męczące kiedy wiem, że jesteś ale nie dla mnie.Kiedy wiem, że mnie nienawidzisz, że jestem dla Ciebie zerem.Pogłaskałam swoją mała miłość uśmiechnęłam się do lustra i odegnałam myśli o Tobie.Mam dla kogo żyć-pomyślałam.Jednak chyba za wcześnie ta myśl zakorzeniła się w mojej głowie.Poszłam na zajęcia.Masa śmiechu, parę zaliczeń.I Wy obok mnie…Wasze uśmiechy trzymały mnie na duchu i zapewniały o normalności tego dnia.Kilka chwil nostalgii napadło mnie w czasie zajęć gdy myślałam o Tobie ale otrzepywałam się z tych myśli jak zmoczony pies.Później mały wypad z Wami Kochane :* myśli wtedy odprężają się spokojnie, a Wy pozwalacie mi być w 100% sobą.Kocham Was za to Dziewczynki.Jesteście najważniejszymi osobami w moim życiu.Ale doceniłam Wasza przyjaźń dopiero w najczarniejszych dniach swojego istnienia.Opadłam na dno a Wy siłą ciągnęłyście mnie ku górze nie pozwalając mi się pogrążyć.Nawet jeśli nie potrafiłyście mi pomóc to nie pozwalałyście mi upadać.Nawet kiedy odtrącałam Wasze pomocne dłonie trwałyście w pogotowiu gotowe by mnie podnieść.Kocham Was…wybaczcie, że nie doceniałam Was wcześniej.
Wróciłam do domu…z uśmiecham na twarzy by przystanąć w pustym korytarzu.

-Mamo….Tato….

Odpowiedziała mi tylko świnka morska cichym kwikiem z klatki i drapanie psa o drzwi.Nie było ich…Poszłam do siebie,zadekowałam się w swoich czterech ścianach.Trzaśnięcie drzwi.Wasz krzyk, Twoje słowa, Jej łzy.W końcu i mój krzyk,Twoja dłoń, mój ból…trzaśnięcie drzwi.Chłód powietrza i białe płatki śniegu mieszające się z moimi łzami.Szłam przed siebie, jak najdalej od Was, jak najdalej od swojego azylu.Usiadłam na zimnych kamieniach zapatrując się w cienka tafle lodu na rzece.Wszystko się posypało.Wróciłam zmarznięta.Cisza w domu…przemknęłam cicho na górę by zamknąć się w moim świecie.Osunęłam się po drzwiach czując jak uchodzi ze mnie wszystko.Rozpłakałam się jak mała dziewczynka obejmując kolana ramionami.Teraz jest już cisza…jednak jest tak napięta że aż czuć jak drży.Boje się oddychać, boje się myśleć by jej nie ruszyć.Moje myśli znów krążą wokół wspomnień….nie wiem co robić….

 

 Wczorajszy dzień
jak rozmyty obraz
choć nie chcę, wraca jak sen
Wczorajszy dzień
jak rozbite lustro, co wróży
pustkę i lęk
Bezpowrotnie znikasz we mgle
Co ukoi mój żal?
Ciągle jeszcze wierzę w nas!

 

Gdy Ciebie nie będzie
coś się skończy, gdy odejdziesz
Gdy Ciebie nie będzie
bezpowrotnie stracę siebie
to wiem, teraz dobrze to wiem
Gdy Ciebie nie będzie

 

Zapada zmrok
w mojej duszy ciemność
samotna błąka się ćma
Zapada zmrok
w moim sercu smutek, ja wiem
że to był mój błąd
nie, nie odchodź proszę, bo nikt
uwierz proszę, że nikt
mnie nie kochał tak, jak Ty

 

Gdy Ciebie nie będzie
coś się skończy, gdy odejdziesz
Gdy Ciebie nie będzie
bezpowrotnie stracę siebie, to wiem
w pustym pokoju smutno i źle
Co ja teraz zrobić mam?, powiedz jak?
Jak mam żyć? tylko Ty, tylko Ty mnie znałeś
tylko Ty kochałeś
no co? co ukoi mój żal?

Gdy Ciebie nie będzie
Gdy Ciebie nie będzie
Gdy Ciebie nie będzie
coś się skończy, gdy odejdziesz
gdy Ciebie nie będzie
bezpowrotnie stracę siebie, to wiem
ja to wiem!