Dziś w nocy śniła mi się osoba która pogrzebałam w swoich wspomnieniach.Epizod,którego żałuje.Osoba,która oszukała mnie, zmieniła moje spojrzenie na uczucia.Kiedy byłam z Mateuszem wszystko wydawało się takie idealne.Kiedy się skończyło musiało upłynąć wiele wody w rzece nim wpuściłam kogoś w swoje życie.Na krótko ukrywając to przed wszystkimi, bo potępiali tego typu związki.Ty sukinsynu!Przez Ciebie jestem teraz taka.Kiedyś tak bardzo chciałam komuś powiedzieć jak to cudownie być z kimś nieodwołalnie i nierozerwalnie związanym.Każdy skarciłby mnie za to myślenie.Mężczyźni mają inne spojrzenie na te sprawy.Ja po prosu myślałam że…

-Pokochałam Cię– szepnęłam.Byłam zbyt pogrążona w myślach by zauważyć że Twoja dłoń przestała mnie gładzić po włosach.Wiedziałam, że nie da się już cofnąć tego co powiedziałam. -Przykro mi…-chociaż mnie przytulałeś, czułam, że jesteś daleko. – Widzisz myślałam że już nie potrafię..trochę żałuję że to powiedziałam, czuje się jakbym zdradzała osobę która mnie zostawiła.Przykro mi, że Ty nie chcesz tego co moge Ci ofiarować.

-Nie wierzę we frazesy.Są zupełnie niepotrzebne- Twój głos był pusty i wyprany z emocji.

-Uważasz "Kocham" za frazes? – zbiłeś mnie całym tym stwierdzeniem z tropu.Uniosłam wzrok by spojrzeć Ci w twarz.

-A co to jest? -uniosłeś mnie za ramiona i posadziłeś obok siebie – oboje wiemy że jest między nami coś dobrego.Nie ubierajmy tego w kłamstwa.

-Ja….- zraniłeś mnie.Nie chciałam już nigdy poczuć tego co czułam do najważniejszej osoby w moim życiu, osoby która zostawiła mnie a teraz jest w szczęśliwym związku.Uczucie jakie później mnie ogarnęło wolałabym nie nazywać nadzieją.

-Dobrze.Nazwijmy to fantazjami.– poczułam się jakbyś uderzył mnie w twarz.Zabolało.Kiedy się w końcu odezwałam mój głos był cichy i pełen pustki.

-Nie wierzysz że można Cię pokochać?

-Miłość to tylko słowo! – wstałeś i nałożyłeś spodnie. – Istnieje, owszem. Miłość ojca do syna, matki do córki, brata do siostry.Ale jeśli chodzi o mężczyznę i kobietę, to jest raczej fascynacja, pociąg, nawet obsesja.Takie uczucia przychodzą i odchodzą Kochanie…

Nie byłam w stanie się ruszyć.Siedziałam tam gdzie mnie zostawiłeś patrząc na ciebie zrozpaczonym wzrokiem.Ja,ta która zarzekała się,że kocha tylko Jego zaczęła czuć podobne uczucie do Ciebie.- Sam w to nie wierzysz!!

-Ja to wiem Mała – przerwałeś mi tak ostro że aż przymknęłam oczy kuląc się w sobie. -Nie spodziewam się niczego od Ciebie!

Owinęłam się kocem, nagle poczułam zimno.Poczułam jak moje gardło ściska się z bezsilności.

– Zarzekałam się że nigdy nie zauroczę się już nikim!Że nie szukam już nikogo że nad życie kocham Mateusza…ale Ciebie to nie obchodzi!

-Ja nie chce słów – stałeś odwrócony do mnie plecami, patrzyłeś w okno, ręce miałeś w kieszeniach – Nie mogę się nimi odwzajemnić Tobie….

Postanowiłam że nie będe płakać. – Co takiego się stało?Dlaczego postanowiłeś nie dopuszczać do siebie uczuć!Powiedziałam że Cię kocham! – głos załamał się na moment jednak górę wziął nade mną gniew i ból który rozdzierał mi serce które i tak krwawiło jeszcze po wielu miesiącach samotności. – Nie wstydzę się tego!!Chociaż czuje się dziwnie z tym że zauroczył mnie ktoś taki jak Ty!Nie powiedziałam tego żeby wyciągnąć od Ciebie jakąś deklaracje!Powiesz mi może że teraz nic nie czujesz?? Naprawdę wierzysz że między nami jest tylko jedno??

-Teraz nie moge dać Ci więcej.Wybór nalezy do Ciebie. – Twój głos był zimny jak lód i śnieg za oknem.Zacisnęłam palce mocno na kocu jednak z moich ust wyrwało się tylko– Rozumiem – poddałam się.Ubrałeś koszulkę i podszedłeś do drzwi.

-Muszę napić się kawy – wyszedłeś a ja znienawidziłam Cię do szpiku kości.Później łączyło nas już tylko łóżko i telefony.Nie rozmawialiśmy już na temat uczuć.Po raz kolejny straciłam nadzieje na to że ktoś kiedykolwiek mnie pokocha.Obiecałam sobie że już nikt nie usłyszy ode mnie słów "kocham".Ten świat nie pomaga nam jednak w dotrzymywaniu obietnic.Twój najlepszy przyjaciel otworzył mi oczy.Chciałam zerwać jednak dowiedziałeś się że z nim rozmawiałam i żeby nie dac urazić swojego ego – zerwałeś kontakt i wyjechałeś.Wtedy zrozumiałam.Ludzie łącza się, bo czegoś od siebie chcą.Zostają ze soba tak długo, póki nie zechcą czegoś innego od innej osoby.Dopóki są razem, obiecują sobie rzeczy, których nie mają zamiaru dotrzymywać i mówią coś bo tego spodziewa sę druga strona.Ten epizod zapadnie mi w pamięc na lata.Kiedy zamykam oczy widze stojącego Cię przy oknie i słysze Twój zimny głos.Co ja w Tobie widziałam.Nie chce się wiązać z nikim póki nie dojrzeje do tego że mogę założyć rodzinę.

 

 

 

Teraz mam Ciebie, osobę która jest blisko mnie mimo moich wad i bagażu jaki ze sobą niosę.Pomagasz mi go nieśc i nie pozwalasz mi upaść.Przytulasz gdy brakuje siły by iść dalej i nieść to wszystko ze sobą.Nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła…

 

Dziękuję….<3

 

Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się!!