Bo zanim zgasną resztki dnia,
zanim anioły się przyśnią,
zanim nasze ciała wyschną…

Powtórzymy wszystko,wszystko….

 

Mijają kolejne dni, a kolejne rozdziały zamykają się gorzkimi wydźwiękami rozpaczy w sercu.Hmmm…może nie tyle rozpaczy, co wszechogarniającej pustki. Moje sumienie, które na początku dźgało mnie patykiem bym sie opamiętała, teraz na oślep godzi mnie katana bym w końcu go posłuchała.Jednak Kaku założyła po raz kolejny swoje dorożkarskie klapki i zapatruje się tylko w jednym kierunku.Mimo iż sumienie z zapałem szarpie za wodze bym zboczyła z tej drogi.Nie wiedziałam, że po tym wszystkim co działo się przez wcześniejsze miesiące będę miała siłę by czekać na osobę, która i tak nie jest dla mnie odpowiednia.
Osobę, która okazuje się stuprocentowym skurwysynem, a ja mimo to szanuje go,szanuje to co mówi lub jakich wyborów dokonuje.Wszyscy którzy mnie teraz otaczacie i obserwujecie zmiany jakie we mnie zachodzą, wszyscy którzy także odciągacie mnie od tego co robię…wybaczcie, ale nie da wam to zbyt wiele.
Ja na jakiś czas muszę wyprać się z uczuć.Musze zamknąć wszystko co jest we mnie.Uśpić czujność, sumienie, uczucia…siebie.Zapaść w swoisty życiowy letarg by może po jakimś czasie obudzić się odnowiona i gotowa na to co przyniesie mi jutro.

Hmmmm….

Pudełeczko moich wspomnień potrzebuje porządnej selekcji tego co może tam być a co stanowczo muszę wyrzucić.Jednak ciężko jest zapomnieć obietnice które składałeś na moim ciele, ciepłe słowa i spojrzenia, którymi mnie obdarzałeś.
Robisz źle…ja także..i mimo tego, że powinno nas to wyżerać od środka patrzymy sobie w oczy w momencie w którym Ty przytulasz swoją dziewczynę.Patrzysz ponad jej ramieniem na osobę która tuliła się w Twoich ramionach kilka chwil wcześniej.To co robimy jest złe…a jednak z zapałem oboje brniemy przez to bagno licząc na cud?Na to, że sprawa rozwiąże się sama? Kuje mnie patrzenie na to jak zgrywasz dobrego partnera kiedy wiem co się działo między nami.Sądzisz, że skończy się to ot tak, po prostu…niestety Twoje zapewnienia o możności powstrzymania się nie mają pokrycia w rzeczywistości.Twój opór trwa minuty, trwa chwile w których Ty zamykasz umysł i wyciszasz sumienie, które wrzeszczy że krzywdzisz kogoś bliskiego.Moje wyłącza się w momencie przekroczenia progu Twojego mieszkania.Juz wtedy jestem zwierzątkiem, które szuka Twojej bliskości i łasi się na każdym kroku byś zwrócił na mnie uwagę.A kiedy przez cisze przedrze się agonalny krzyk mojego sumienia uciekam.Opamiętuje się, że to co robię jest podłe w stosunku do kogoś.Niestety czasem jest już za późno i wtedy wiję się w Twoich ramionach powstrzymując łzy bólu i rozpaczy jaka zabija mnie od środka.Alkohol…to on zazwyczaj wycisza to co powinno nas od siebie odpychać, jednak nas do cholery ciągnie do siebie, gdy jesteśmy blisko.Przykro mi nic nie potrafię na to poradzić, na razie mogę tylko czekać byś zdecydował co będzie dla Ciebie lepsze.
Boli mnie to, że oszukujesz osobę której na Tobie zależy, wiem że możesz to robić nadal i w przyszłości.A mimo to szanuję Cie i widzę w Tobie przyjaciela.Moja głupota momentami mnie przeraża…

Może i lepiej,że nie jestesmy razem.Łatwiej mi z tym że nie moge być z Tobą, niż z tym że mogłabym Cie utracić….